<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063</id><updated>2012-02-16T15:35:17.308+01:00</updated><title type='text'>Kamień z procy Antychrystaaa!!!</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>37</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-2972304343700080966</id><published>2011-05-08T12:03:00.002+02:00</published><updated>2011-05-08T12:14:30.015+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Pękła czara szaleństwa. Wylewa się cała zbierana przez lata ohyda, cały bród i zgnilizna. W sercu i w mózgu popiół. Nic...Nic ciekawego lub wartego uwagi. Tragedia bez tłumu, bez świadków, bez ryku karetek i reflektorów. Tragedia żyjaca w mroku, pod ziemią, pod dywanem. Leżę w rynsztoku i wołam do Pana z ciemności. Na daremno, nikt mi nie odpowiada...&lt;div&gt;       To jest ogromny ocean odrętwienia i beznadziei, dryfując po nim na oślep, bez wiosła i kompasu, bez latarni nawet najmniejszej, natrafiam po omacku na dziwne archipelagi, gdzie zacumować mogę na chwilę by poczuć trywialny śmiertelniczy ból, i tutaj tylko mogę sie go nie wstydzić. To ślepe chwile, przypadkowe mgnienia podarowane bez rzadnego zamiaru. A potem znów czas odpływać...&lt;br /&gt;&lt;div&gt;       &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-2972304343700080966?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/2972304343700080966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=2972304343700080966' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/2972304343700080966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/2972304343700080966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2011/05/peka-czara-szalenstwa.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-8490560425731421967</id><published>2009-08-19T20:54:00.002+02:00</published><updated>2009-08-19T20:59:22.364+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p&gt;Długo wyczekiwana godzina pigułki. &lt;em&gt;A pill to make you numb a pill to make dumb a pill to make you anybody else.&lt;/em&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;"Nie chce mi się"&lt;/p&gt;&lt;p&gt;"Nie chce mi się"&lt;/p&gt;&lt;p&gt;"NIE CHCE MI SIĘ"&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Nieporuszone szaleństwo. Sztorm wewnątrz mydlanej bańki.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Uciekam w sen&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-8490560425731421967?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/8490560425731421967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=8490560425731421967' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/8490560425731421967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/8490560425731421967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2009/08/dugo-wyczekiwana-godzina-piguki.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-5625336668821587537</id><published>2009-06-22T21:33:00.002+02:00</published><updated>2009-06-22T21:40:39.106+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Niewytłumaczalny mrok sunie po podłodze mojego pokoju, dotyka ścian. Otoczyła mnie zimna wieża, zamkneła mnie w swym sercu do rana. Co to jest to co czuje? Irracjonalny smutek, głupi lęk. Za oknem roztacza się pusta równina i miasto wiecznego hałasu. Moje włosy pachną Twoim ciałem. Wącham je. Przytłacza mnie absurdalna powtarzalnośc codzienności. Moje włosy pachną Twoją skórą, Twoim potem i tym wszystkim co robiliśmy w Twoim łóżku. Wącham je nieustannie. Specyfika mojego ciała nabiera wilgotności. To tylko zły szary dzień i moje więzienie. Dziś już się nie uwolnię. Muszą sie schować głeboko, daleko, pod stół, szafę lub łóżko i czekać. Czasem przychodzi ten głupi lęk. Wiem że minie. Pozwolę sie więc opętać zapachowi moich włosów. Wiem ze noc w końcu mija...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-5625336668821587537?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/5625336668821587537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=5625336668821587537' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/5625336668821587537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/5625336668821587537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2009/06/niewytumaczalny-mrok-sunie-po-pododze.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-1379987986558372708</id><published>2009-06-16T23:15:00.002+02:00</published><updated>2009-06-16T23:50:00.518+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p&gt;Jak to jest że mężczyźni mają jakieś roszczenia co do mnie? Jakbym była paczką chipsów kupioną w bufecie w podstawówce, która trzeba zeżreć w ukryciu żeby nie musiec dzielić się z kolegami? Czym sie róznicie od tych chłopców pachnących proszkiem do prania i chipsami? Niczym...dla mnie ejsteście tak samo aseksualni jak byli dla mnie ci głupi śmieszni chłopcy. GŁUPI ŚMIESZNI CHŁOPCY...oto czym jesteście. Nie, nie macie do mnie najmniejszego prawa, nic nie ejstem wam winna i nie mam żadnych zobowiązań. A co lepsze, nie ma zamiaru sie z tego tłumaczyć. Nie bo nie. Dusicie mnie i męczycie. Idźcie precz, nic nie dostaniecie. Czasem chcecie bym czuła sie w jakiś sposób winna. Oooo zła suka - kusi kusi i robi unik w ostatniej chwili. Nieee ja nie kuszę, ja tylko jestem. Patrz ale nie dotykaj. Jestem zapachem dolatującym gdzieś z daleka, który czujecie przez chwil parę, a który potem znika. Chcecie znać jego źródło by móc go posiąść. Nie poznacie. Jestem dymem który naiwnie próbujecie pochwycić w dłonie, jestem kształtem z tego dymu który za chwil parę zniknie na zawsze i nigdy się już nie powtórzy. Jestem śnieżynką, która spada na wasze policzki,lecz kiedy chcecie ją zdjąc roztapia sie. Ale próbujcie, bo to mnie czasem bawi. ZŁA SUKA!!! Najprościej jest wytłumaczyć cały świat złą suką. No to sobie tłumaczcie skor wtedy życie mniej was boli. Wbijacie swoje kompleksy w złą sukę jak gruba baba wbija swój tłusty tyłek w gorset. Lepiej? Czujecie się teraz mniej brzydcy, mniej głupi? Rośnie wam fiut i portfel? Znika słoma w butach? &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Myślę o was czasem leżąc w łóżku Kaja, które jest dla mnie niepojętą parabolą. Okryta gorącą pościelą czuję czasem jak zimne jaszczurki czołgają się po moim kręgosłupie. Ciepło, cieplej, gorąco,lód. Chłodno, zimno, zimniej,upał. Był sobie raz mały ślimaczek. Żył on szczęsliwie w ogródku. Lecz któregoś dnia został zdeptany...czemu? Innym razem dokończę tą bajkę. Najprawdziwszą i najstraszniejszą opowieśc o moim życiu. O MNIE. Tylko o mnie i o nikim więcej. Tym razem to ja wcieliłam się w rolę świni. Efekt jest taki ze ślimaczek nie żyje, i nic muzycia nie wróci. A zimna suka zmienia się w służącą. Ma ściere w ręku, nakaz milczenia i wodzi wzrokiem za swym Panem, który leżąc w atłasowej pościeli spokojnym głosem wydaje rozporządzenia. Ciekawi ją ta zdolnośc modulacji głosu, gdyż ten sam wydaje się czasem ciepły, ba! nawet tkliwy, jak ramię Dziadzia kołyszącego wnuczkę do snu, jak drzemka na hamaku pod kwitnącą jabłonią lub dotyk ciepłego języka ukochanego psa. Innym razem jest oschły, karzący jak wzrok gospodyni gdy kot stłucze kubek ze śmietaną lub gestykulacja starego rzeźnika codzień rozprówającego krowie brzuchy. Ten sam pański głos karze służke za brud na kuchennym stole i chwali za dobry obiad. Pan i służąca. Mądry, sprawiedliwy, bystry, dowcipny, wszechwiedzący i wszechumiejący. Głupia, niezdarna, nic nieumiejąca. Przedziwna symbioza dwóch nierozłącznych elementów, które czasem odpychają się od siebie rękami i nogami. Pan rządzi, pan decyduje, Pan karze i nagradza. A służąca? Spełnia jego rozkazy, wypelnia jego wole, pierze jego brudy, sprawia mu przyjemność, jest milczącym świadkiem jego błedów i gaf, a także coraz niższych upadków z których pomaga mu się podnieśc swoimi głupimi nieudolnymi rękoma. Symbioza idealna? Przecież jeśli ktoś chce siebie podziwiać, to musi mieć też lustro, które odbije jego jakże cudowną postać.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-1379987986558372708?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/1379987986558372708/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=1379987986558372708' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1379987986558372708'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1379987986558372708'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2009/06/jak-to-jest-ze-mezczyzni-maja-jakies.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-4868708342073707016</id><published>2009-05-24T23:49:00.002+02:00</published><updated>2009-05-24T23:58:29.402+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p&gt;Nocą wypełza ze mnie brud i zło. I nie ma już nic niewinnego. Cały świat to grzech. Owoce są zepsóte po pestki. Widnokrąg staje się czarny po kres i trwa tak przez wieczność, do rana. Blaga. Wystarczy trochę bardziej pogrzebac by dokopać się do prawdy i ochydy. Ten czy tamten...cóz za różnica. Wystarczy trochę bardziej pogrzebać. Każdy z nich nosi w sobie ta gnijącą dziurę. Jakiś ty banalny, jakiś ty kłamliwy...cóz za portret pokazujesz mi za dnia. Ten czy tamten, są was setki. Nie pamiętam waszych imion chłopczyki. Boli? Mam nadzieję. Niczym się nie odrózniacie, jesteście jak z taśmy fabryki beznadziei. I wcale mnie nie obchodzi czy was boli. Ten czy tamten, to samo dno. Wystarczy trochę bardziej pogrzebać i dobrać się do tej banalnej grozy. I tak jesteście tylko moimi psami.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Serce Gerdy was psy nie kocha. Serce Gerdy wogóle nie kocha. Ale nalezy do Kaja.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-4868708342073707016?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/4868708342073707016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=4868708342073707016' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/4868708342073707016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/4868708342073707016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2009/05/noca-wypeza-ze-mnie-brud-i-zo.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-9103789883087696773</id><published>2008-11-03T22:41:00.001+01:00</published><updated>2008-11-03T22:42:53.447+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p&gt;Strach kłuje w żołądek. Co jeszcze powstrzymuje mnie przed omdleniem?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Bezkres pustki i beznadziei przede mną.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-9103789883087696773?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/9103789883087696773/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=9103789883087696773' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/9103789883087696773'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/9103789883087696773'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/11/strach-kuje-w-odek.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-5270719071629717529</id><published>2008-10-28T14:26:00.003+01:00</published><updated>2008-10-28T14:32:55.164+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p&gt;Żmija wystawiła łeb ze swojej nory. W norze kryje się zemsta. Więc kimże w końcu jestem? Nie zrywaj maski Anioła, bo pod nia kryje sie żmija wychodowana na twej piersi. Przyoblekam sie w światło dobra i niewinności,a w środku kryje się ochyda-popiół, zepsucie i zgnilizna. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Chcę powiedzieć do Ciebie proste słowa. Nie powiem. Nie zrozumiesz, zignorujesz.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tak bardzo teraz potrzebuje, by objęły mnie Twoje silne ramiona. Teraz jestem tylko małym pyłkiem na wietrze. Złap mnie w kielich dłoni i ogrzewaj, póki znów sił nie nabiorę.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-5270719071629717529?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/5270719071629717529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=5270719071629717529' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/5270719071629717529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/5270719071629717529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/10/mija-wystawia-eb-ze-swojej-nory.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-5537723100241226256</id><published>2008-10-14T22:00:00.002+02:00</published><updated>2008-10-14T22:13:22.807+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;p&gt;Moja naiwność jest wirtuozerią. Za każdym razem gdy jestem szczęśliwa zapominam o tym, że to tylko chwila. Nie pamiętam jak to jest, gdy wszystko staje na głowie. Gdy przytłacza mnie samotność-nie pamiętam jak to jest być szczęsliwym. Amnezja uczuć...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Jesień krzyczy do mnie intensywnymi kolorami. A cóz ja widzę? Szarość, szarośc i błoto. Zmoknięte ptaki, kałuże, poranną mgłę...okrucieństo i sadyzm. Czy to czerwień? Tak to czerwień. I żółć i zieleń i pomarańcz. Zapach grzybów w piekarniku. Ciepła pościel. I...szarość, znowu szarość, puste łzy.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ramiona Kaja rozkosz. Ramiona Kaja rozpacz.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Amnezja uczuć. Ambiwalentność uczuć.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-5537723100241226256?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/5537723100241226256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=5537723100241226256' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/5537723100241226256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/5537723100241226256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/10/moja-naiwno-jest-wirtuozeri.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-2307564751797291211</id><published>2008-09-10T19:41:00.002+02:00</published><updated>2008-09-10T19:46:29.127+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Zamknięta w swoim świecie. Jeszcze nigdy nie czułam sie tak jak teraz,nie znałam takich uczuć. Kiedy byłam mała ciagle krzyczałam że nienawidze siebie. Co ja mogłam wiedzieć wtedy o nienawiści? O tym jak to jest kiedy naprawde nienawidzi sie siebie,o tym co trzeba zrobić aby znienawidziec siebie. Nigdy tak bardzo sobie nie ufałam. Nie znam juz siebie. Kurwa co tu więcej napiać?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-2307564751797291211?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/2307564751797291211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=2307564751797291211' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/2307564751797291211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/2307564751797291211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/09/zamknita-w-swoim-wiecie.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-2243438457438492819</id><published>2008-08-30T14:48:00.002+02:00</published><updated>2008-08-30T14:50:46.596+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Szkoda mi mojego ciała. Biedne jest z tymi wszystkimi bliznami, przycharami...To tylko dowód tego że JA weszło w interakcje z tzw. światem. Biedne...nie jego wina. To wina ich...a ono cierpi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-2243438457438492819?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/2243438457438492819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=2243438457438492819' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/2243438457438492819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/2243438457438492819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/08/szkoda-mi-mojego-ciaa.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-3513967411439850903</id><published>2008-08-26T20:29:00.003+02:00</published><updated>2008-08-26T20:41:36.942+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Czy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;można&lt;/span&gt; było &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;aż&lt;/span&gt; ta bardzo &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;się&lt;/span&gt; pomylić? Czy maleńki element może &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;aż&lt;/span&gt; tak bardzo nie &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;pasować&lt;/span&gt; do całej układanki? Odwieczne pytanie bez odpowiedzi...zadam je po raz kolejny DLACZEGO ZNALAZŁAM SIĘ NA TYM ŚWIECIE SKORO TAK BARDZO DO NIEGO NIE PASUJE??? Ja nie mam skóry, wszystkie nerwy nosze na wierzchu, wciąż ktoś na mnie wpada lub ociera się o mnie, można oszalec. Nie rozumiem schematów. N I E  R O Z U M I E M. I nigdy nie zrozumie. Nie wiem co znaczy to, czy tamto, bo dla mnie znaczy zupełnie cos innego. Nie umiem udawac chociaż cholernie bardzo próbuje. Nie potrafię wtopić sie w wasz świat bo on nie jest mój. Nie wiem co i jak mam robić. Nie mam pojęcia jak się bronić. Każdy dzien jest dla mnie jak pierwszy, ciągłe przechodzeie przez piekło. Dzień, noc, zły dzień, jeszcze gorsza noc. W kółko to samo.Wąż zeżarł własny ogon i wszystko sie zapętliło. Czasem myśle sobie uhm juz wiem jak mam to zrobić...i robie na odwrót. Nie umiem... Podobno sa ludzie szczęśliwi. No bo sa, widze ich czasem. Więc po co ja tu jestem skoro nigdy nie bede/nie bede umiała/nikt mnie nie nauczy być szczęśliwą...Bezsensowny bełgot wciąz tych samych mysli. I znowu znowu znowu JEBANA PIERDOLONA SAMOTNOŚC!!!!!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-3513967411439850903?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/3513967411439850903/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=3513967411439850903' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/3513967411439850903'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/3513967411439850903'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/08/czy-mona-byo-ta-bardzo-si-pomyli-czy.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-847931294533522917</id><published>2008-08-20T12:18:00.002+02:00</published><updated>2008-08-20T12:38:19.829+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Dzisiaj dokładnie nie pamietam czym bylismy. Dysydentami świata? Wypowiedzielismy wielką wojne, trwalismy w niej przez lata, kazdy dzień był bitwą, poleglismy bo nie było pokoju miedzy nami. Z czym walczylismy? Chyba ze śmiertelnością. Bylismy święci, nietykalni, wierzylismy w to, że możemy zapanowac nad smiercią. Było w tym tyle ułudy co spełnienia. Choć nigdy więcej potem nie wierzyłam tak mocno, nie byłam tak silna swoja wiarą, nigdy juz nie byłam niesmiertelna...Sprzeczalismy się o to kto na czyim grobie zapali swiatło, chociaz na prawde pragnelismy lezec w jednej trumnie. Krew...krew lała sie codziennie, blizny zarastały bliznami. Boże, alez bylismy slepi. podpisaliśmy z Toba pakt. I może do cholery dostalismy to czego chcieliśmy? Niepamiętam...Pamiętam tylko że potrafilismy odnaleźc cały śiat w ziarenku piasku i nic, zupelnie nic nie było nam potrzebne. Bylismy wolni a jednak przykuci do ziemi. Ta ziemska powłoka bolała najbardziej, wstrzymywała nasze plany, przeszkadzała. Chcielismy ją zrzucic nie wiedząc o tym że zostalibysmy nędznymi robakami, nagimi i bezsilnymi, które spaliłoby nawet słabe słońce. I po cóż nam to wszystko było? Mowiłes "będziesz jeszcze piekniejsza kiedy bedziesz kobietą". Tymczasem ja sie zestarzałam w jednej chwili. I już wtedy wiedziałam że nic więcej nie bedzie mi dane. A jednak podążałam raz obranym kierunkiem i nic nie było w stanie mnie powstrzymać. I znów coraz więcej krwi...az w końcu umarłam. Moje cialo leżalo sobie gdzies tam na dole a ja? czym ja wtedy byłam? gdzie byłam? tego tez nie pamiętam. Po długim czasie wróciłam w swoje ciało. Z początku obce, inne...musiałam sie przyzwyczaić. Zrozumiałam wtedy że moja śmiertelnośc, fizycznośc jest jedyną drogą by dojśc do jakiejś wiary. Moja ostatnia szansa...Trzeba wziąc ten świat za ryj i zacząc od poczatku! To wszystko przeszłośc, martwa przeszłośc. Więc po co do niej wracam? Nie chce wracać...To tylko &lt;em&gt;nieskończone królestwa myśli zamknięte w łupinie orzecha...&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-847931294533522917?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/847931294533522917/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=847931294533522917' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/847931294533522917'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/847931294533522917'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/08/dzisiaj-dokadnie-nie-pamietam-czym.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-3919273858982899489</id><published>2008-08-12T11:59:00.003+02:00</published><updated>2008-08-12T12:23:08.528+02:00</updated><title type='text'>Uwarunkowania zaburzenia osobowości z pogranicza</title><content type='html'>&lt;p&gt;Wiekszośc koncepcji dotyczących powstawania zaburzeń psychicznych zakłada interakcję między podatnościa osoby a doświadczanym przez nia stresem. Podatnośc oznacza, że istnieje pewna, zazwyczaj biologiczna, predyspozycja do okreslonego sposobu reagowania. Gdy okoliczności, w których funkcjonuje dana osoba, ułoża się niekorzystnie - na tym podatnym gruncie może dojśc do rozwoju zaburzenia. W przypadku osobowosci z pogranicza za takie uwarunkowanie biologiczne mozna uznac specyficzna konfigurację cech temperamentu.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Osoby o wysokiej reaktywności, biologicznie wyposazone w wewnetrzny "wzmacniacz bodźców emocjonalnych", dobrze funkcjonuja w sytuacjach, gdy otoczenie dostarcza im stosunkowo niewiele bodźców. Ale łatwiej sie tez wyczerpują, co może wyznaczac takie obszary funkcjonowania, w ktorych czuja sie one dobrze i osiagaja optymalny dla siebie poziom pobudzenia. Wydaje sie, że ktoś o osobowości z pogranicza znajduje się w biologicznej pułapce, zastawionej przez brak harmonii cech temperamentu. Cechy takiej osoby nieuchronnie prowadzą do sprzeczności. Z jednej strony jest ona impulsywnym, nieustraszonym poszukiwaczem nowosci, co przejawia się w tendencji do podejmowania ryzykownych zachowań, sportów ekstremalnych, niekonwencjonalnych reakcji. Z drugiej zas strony jest bardzo wrażliwa na skrzywdzenie emocjonalne, na dezaprobate ze strony innych. Zalezy jej bardzo na nagrodzie, czyli na uznaniu dla własnych działań przez otoczenie. Konflikt jest nieuchronny - często bowiem ceną za niekonwencjonalnośc zachowań jest brak jednoznacznej ich aprobaty ze strony innych. Równiez poznanie partnera zyciowego w grupie poszukiwaczy nowości i zwolenników intensywnej stymulacji wiąże się z niestabilnościa relacji. Osoba z zaburzeniem osobowości z pogranicza poszukuje nowosci i stymulacji, a jednocześnie pragnie stałej, bezwarunkowej akceptacji i miłości. Pogodzenie tych dążeń jest niezwykle trudne. Dodatkowo, cechy biologiczne wydają się jeszcze bardziej komplikować funkcjonowanie takiej osoby. Łatwo wzbudzic u niej niezwykle silne emocje, najczęściej smutku i złości :(, a zarazem nie potrafi ona ich regulować. w efekcie podejmuje takie próby poradzenia sobie z negatywnym stanem emocjonalnym, które zamiast pomagac - szkodzą. Sposobem na regulacje emocji bywa alkohol, objadanie się, czy wreszcie samookaleczenia. Osoby z osobowoscia z pogranicza maja częściej dośc wysoki próg bólu, co oznacza, że sygnał bólowy sam w sobie jest zbyt słaby, aby przerwac samookaleczenie.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;A. Popiel&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-3919273858982899489?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/3919273858982899489/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=3919273858982899489' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/3919273858982899489'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/3919273858982899489'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/08/uwarunkowania-zaburzenia-osobowoci-z.html' title='Uwarunkowania zaburzenia osobowości z pogranicza'/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-4450323160163088685</id><published>2008-08-03T18:23:00.000+02:00</published><updated>2008-08-03T18:24:06.084+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Ktoś mi wbił śrubokręt w serce i zabrał mnie z tego miejsca, gdzie nawet czułam że Bóg tak jakby mnie kocha. Rozmawiałam z Nim dużo i wiem, że przynajmniej jeden raz mnie wysłuchał. Być może ta decyzja nie była dla mnie najlepsza, jednak moje życzenie zostało spełnione. Brak mi zapachu powietrza na szczycie, pocałunków słońca na moich plecach, przestrzeni...Brak mi wszystkiego. Jestem kwiatem przesadzonym do obcego ogrodu. Wróciłam na stare śmieci i czuje że to nie moje miejsce. Właśnie, gdzie jest moje miejsce? Co ja tu właściwie robie? Czy to moja ręka i noga? Moje odbicie w lustrze? Moja ulica? Moje łzy? Co jest mną a co nie? Czemu bojąc się cierpienia daję go sobie coraz więcej i więcej? A właściwie co jest DOBREM a co ZŁEM? Sięgnęłam kiedyś po owoc drzewa poznania, lecz odpowiedzi nie uzyskałam. A tylko więcej pytań mi po głowie chodzi...No i to piętno. Piętno zwierzęcej miłości, litości i dobra. „Jam częścią tej siły co wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro”. Ale ja właśnie nie chce już zła. Chcę SPOKOJU. Czy ja kogoś krzywdzę? A dlaczego Kaj coraz częściej mnie nienawidzi? Kto mi powie dlaczego??? Kaj nie powie... „Spaniel kopnięty w brzuch przewraca się na plecy”. Hej! Kaj! Psa się głaszcze a nie kopie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak bardzo bardzo brak mi tego miejsca. Tylko tam potrafię jeszcze marzyć. Tam mieszka moja dusza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu co mam? Tylko śrubokręt w sercu i ciągle kopniaki. I wcale sobie na to nie zasłużyłam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-4450323160163088685?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/4450323160163088685/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=4450323160163088685' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/4450323160163088685'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/4450323160163088685'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/08/kto-mi-wbi-rubokrt-w-serce-i-zabra-mnie.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-3156631217067079279</id><published>2008-07-14T14:49:00.000+02:00</published><updated>2008-07-14T14:50:14.095+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Gdzie jest Kaj?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-3156631217067079279?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/3156631217067079279/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=3156631217067079279' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/3156631217067079279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/3156631217067079279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/07/gdzie-jest-kaj.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-1444824792332853365</id><published>2008-07-07T22:51:00.002+02:00</published><updated>2008-07-07T22:56:00.413+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>I co? I nic. Wieczna Zima. Miliony, miliony lat i wieków samotności. Czemu nie da sie zamknąć oczu i tak przez chwilę chociaz poudawać że sie nie istnieje? Czemu nie można dostać zwolnienia z życia chociaż na 2 dni, żeby nabrać powietrza, nabrać sił? Ale tu trzeba oddychać, mysleć, chodzić, mówić, udawać, pić, spać i o zgrozo! budzić się znowu. Boże, daj mi wakacje od mojego życia!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-1444824792332853365?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/1444824792332853365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=1444824792332853365' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1444824792332853365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1444824792332853365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/07/i-co-i-nic.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-7110599065784427151</id><published>2008-07-02T22:06:00.001+02:00</published><updated>2008-07-02T22:06:44.769+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Nie wiem kiedy dokładnie to diabelskie zwierciadło rozpadło się na milion lodowych kawałków, malutkich igiełek lodu, ostrych i kłujących jak szpileczki, niosących ze sobą tak wielką siłę rujnowania i rozpadu.Nie wiem także w którym momencie jedena z  tych licznych okrutnych drobinek poszybowała gdzieś hen w przestrzeń i z całą swoją straszliwą mocą utkwiła w oku Kaja. Wtedy Gerda spojrzała głeboko w oczy Kaja i zobaczyła w nich coś, co napełniło ja po samo dno przerażającą grozą.Wiedziała doskonale co za bestia czai się w tych pięknych zimnych oczach, znała ją dobrze, zbyt dobrze. Czy uderzyła ją nienawiśc Kaja? Sama nie wiem...Gerdy chyba nic już nie mogło zaskoczyć. Wiedziała dobrze jak niebezpiecznie jest być szczęśliwym, że każda chwila szczęścia w jej życiu zdarza się tylko po to by zostać jej odebraną, by jeszcze dotkliwiej mogła poczuć ból rozczarowania. Tak jakby diabeł pisał wielkimi literami "kocham cię Gerdo i nigdy nie przestanę". Wiedziała doskonale że ludzie kochają ją po to by za chwilę jej nienawidzieć, że dzień jest po to by przyszła ciemna noc, a słońce świeci tylko dlatego by rozpętała się wielka niszcząca burza. A jednak bolało. Być może Gerda jeszcze wierzyła, mimo wszystko i na przekór wszystkim posiadała resztki nadziei.Staneła więc pośród Wiecznej Zimy, rozejrzała się w koło. Nie było nic...pusta lodowa równina. Nic...Po raz kolejny przyszło jej stanąc przed wyborem. Czy walczyć z Królową Śniegu?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-7110599065784427151?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/7110599065784427151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=7110599065784427151' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/7110599065784427151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/7110599065784427151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/07/nie-wiem-kiedy-dokadnie-to-diabelskie.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-3669205138316555504</id><published>2008-06-24T23:27:00.000+02:00</published><updated>2008-06-24T23:29:46.473+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Einsturzende Neubauten&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sabrina&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It's not the red of the dying sun&lt;br /&gt;The morning sheets surprising stain&lt;br /&gt;It's not the red of which we bleed&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The red of cabernet sauvignon&lt;br /&gt;A world of ruby all in vain&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It's not that red&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It's not as golden as Zeus famous shower&lt;br /&gt;It doesn't come, not at all, from above&lt;br /&gt;It's in the open but it doesn't get stolen&lt;br /&gt;It's not that gold&lt;br /&gt;It's not as golden as memory&lt;br /&gt;Or the age of the same name&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It's not that gold&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wish this would be your colour&lt;br /&gt;I wish this would be your colour&lt;br /&gt;I wish this would be your colour&lt;br /&gt;Your colour, I wish&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It is as black as malevitch's square&lt;br /&gt;The cold furnace in which we stare&lt;br /&gt;A high pitch on a future scale&lt;br /&gt;It is a starless winternight's tale&lt;br /&gt;It suits you well&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It is that black&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wish this would be your colour&lt;br /&gt;I wish this would be your colour&lt;br /&gt;I wish this would be your colour&lt;br /&gt;Your colour, I wish&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie jest czerwień umierającego słońca&lt;br /&gt;Zaskakującej plamy rano na prześcieradle&lt;br /&gt;To nie czerwień którą krwawimy&lt;br /&gt;Czerwień cabernet sauvignon&lt;br /&gt;Próżnego świata rubinów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie ta czerwień&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie jest złote jak słynny deszcz Zeusa&lt;br /&gt;To wcale nie nadchodzi z wysokości&lt;br /&gt;To nie jest ukryte ale nie można tego ukraść&lt;br /&gt;To nie to złoto&lt;br /&gt;Nie jest złote jak wspomnienie&lt;br /&gt;Albo wiek tego samego imienia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie to złoto&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym żeby to był twój kolor&lt;br /&gt;Chciałbym żeby to był twój kolor&lt;br /&gt;Chciałbym żeby to był twój kolor&lt;br /&gt;Twój kolor, chciałbym&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest czerne jak kwadrat malevitch'a&lt;br /&gt;Jak zimne palenisko w którym tkwimy&lt;br /&gt;Wyskoki wskaźnik na skali przyszłości&lt;br /&gt;To opowieść w bezgwiezdną zimową noc&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pasuje do ciebie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym żeby to był twój kolor&lt;br /&gt;Chciałbym żeby to był twój kolor&lt;br /&gt;Chciałbym żeby to był twój kolor&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-3669205138316555504?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/3669205138316555504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=3669205138316555504' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/3669205138316555504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/3669205138316555504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/06/einsturzende-neubauten-sabrina-its-not.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-5784530947376000125</id><published>2008-03-25T15:27:00.003+01:00</published><updated>2008-03-25T19:14:45.187+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Kalendarz z pierwszej klasy ogólniaka. "Siegając po szczęście mamy nadzieje że wszystko będzie normalne. Ale trzeba być szczęśliwym, żeby zobaczyć szczęście...Ja sięgam jak inni po sztuczne szczęście.Nie gniewaj się za to..." Teraz ja sięgam po sztuczne szczęście. Nie gniewaj się za to.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-5784530947376000125?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/5784530947376000125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=5784530947376000125' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/5784530947376000125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/5784530947376000125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/03/kalendarz-z-pierwszej-klasy-oglniaka.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-2463049365435585930</id><published>2008-03-19T19:03:00.002+01:00</published><updated>2008-03-19T19:13:05.083+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Mam problem ze zrozumieniem tego, że to jest własnie TU i TERAZ. To nie jest żaden przystanek ani drętwy epilog do pięknej bajki w której wszystko będzie fantastyczne, fanfaryczne, roziskrzone i pod moim pełnym i jedynym nadzorem. To nie jest fucking poczekalnia!&lt;br /&gt;Ale do mnie to nie dociera...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-2463049365435585930?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/2463049365435585930/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=2463049365435585930' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/2463049365435585930'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/2463049365435585930'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/03/mam-problem-ze-zrozumieniem-tego-e-to.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-6388522858199487704</id><published>2008-03-08T12:22:00.004+01:00</published><updated>2008-03-19T19:03:52.928+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>poprzez zwierciadło duszy&lt;br /&gt;wpatruje się głeboko&lt;br /&gt;by ujżeć co zamieszkuje za murem&lt;br /&gt;piękno śnieżnobiałej skóry&lt;br /&gt;aura która mnie otacza nie jest piękna&lt;br /&gt;czerń serca -  to wszystko co pozostało mi do odnalezienia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ciemna rzeka płynie milcząco przez moje życie&lt;br /&gt;jak odpływający gniew boży&lt;br /&gt;mroczny cień tego co dotąd trwało&lt;br /&gt;odpływa w martwym nieszczęsciu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;żyć tylko po to by zobaczyć czym się stane&lt;br /&gt;północ mym błotnistym domem&lt;br /&gt;krótko przed wstapieniem ostatnia moja śmierć&lt;br /&gt;jestem zmuszona podążać za płynącym strumieniem krwi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kiedy wino życia wyschnie&lt;br /&gt;i przestrzeń kosmiczna pochłonie się&lt;br /&gt;wyjmę z grobów wspomnienia i ożywię je&lt;br /&gt;źródła udręki niszczący monsun&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-6388522858199487704?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/6388522858199487704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=6388522858199487704' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/6388522858199487704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/6388522858199487704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/03/poprzez-zwierciado-duszy-wpatruje-si.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-3319835970754204201</id><published>2008-02-21T22:33:00.002+01:00</published><updated>2008-02-21T22:42:55.674+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Odyn umiera, z łańcucha chce sie zerwać Ogar Księżyca. Dziś nie mam siły na jakąkolwiek walkę. Odebrano mi resztki zapału...więc bawmy się, bawmy w wasz świat. Gdziekolwiek spojże pusta księżycowa równina. Nie ma nic we mnie.Tylko ta zionąca samotnością dziura, ten wiecznie brakujący element. Niepełna znów jestem. Nieposkładana, niepocieszona, niedopieszczona. Niepotrzebna?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę spać w Bezsennej Wieży, na cichej planecie za krańcem kosmosu. Zimno...Nie ma tych ramion które powinny mnie tulić. Jestem zupełnie sama.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-3319835970754204201?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/3319835970754204201/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=3319835970754204201' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/3319835970754204201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/3319835970754204201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/02/odyn-umiera-z-acucha-chce-sie-zerwa.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-6366457592532489900</id><published>2008-02-20T00:08:00.000+01:00</published><updated>2008-02-20T00:09:21.051+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Dzieńdobry, mam na imie Zuzia. Pobawmy się w wasz świat...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-6366457592532489900?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/6366457592532489900/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=6366457592532489900' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/6366457592532489900'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/6366457592532489900'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/02/dziedobry-mam-na-imie-zuzia.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-1123362164794148201</id><published>2008-02-19T22:21:00.004+01:00</published><updated>2008-02-19T22:52:35.230+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>I znowu nie wiem czy chcę uciekać czy zostać. Ciągle coś obracam w zgliszcza, a potem wskrzeszam to z dbałościa o najmniejszy szczegół, tak by mogło egzystować dalej. Walczyć?... Odegrawszy rolę Odyna postanowiłam udac się na zasłużony spoczynek. Lecz jak zwykle nie było mi to dane. Wojna jest we mnie, wojna jest mną. HEIC NOENUM PAX!!! Tu nigdy nie będzie pokoju...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem co robić. Odkopać topór i nadal niszczyć siebie w imię... własnie...w imię czego? Ideału ha ha ha ha!!! Nie ma ideału NIE MA NIE MA NIE MA!!!  I jeśli chcę uratować resztki siebie musze raz na zawsze przestac wierzyć w ideały. Ale ten buntownik we mnie nigdy nie daje mi spokoju... Muszę mordować, mordowac siebie, codzień prawie. Tylko wtedy jestem sobą. Walczę o to by móc być sobą. Ale to znowu tylko zmierzch bogów. Po co wszczynac walke gdy klęska jest wiadoma. A własnie po to, by móc powiedzieć że chociaż próbowało sie walczyć o siebie. Przegram, bo nikt na tym świecie nie pozwoli mi być sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przeciez kiedyś wierzyłam w rzeczy absolutne. I były, istniały. Jako fantom który pękł w końcu i zabił mnie tym. Umarłam. I żyje:) A wtedy własnie byłam sobą. Byłam fantomem siebie. Ale to było takie piękne...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz przykuli mnie kajdanami do twardej ziemi i każa sie uczyć jak bardzo jest twarda. Że to jest TU i TERAZ, że ja musze być silna i twarda i poznac co znaczy NORMALNE, i nie ma tu już miejsca na krzyki i płacze, nie ma miejsca na CUDY i nie przyjdzie nikt żeby mnie uwolnić...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I może nawet tak mi lepiej, otwieram oczy i próbuje...tak zwyczajnie, normalnie.Odnaleźc w normalności siebie. Taaak, wiem, że chcecie dobrze. Tak jest naprawde dobrze, czasami... Więc próbuje współpracować, choć z róznym skutkiem to wychodzi, próbuje zabić w sobie tego buntownika, marzyciela...Nie, nie będe Prometeuszem i nie przyniosę wam ognia...bo ten ogień to też przecież fantom...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ciiiiicho! Daj mi spokój- własnie wywieszam białą flagę...ha ha ciekawe na jak długo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może po prostu nikt mnie nie przytulił kiedy umarłam? I nadal tego nie robi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-1123362164794148201?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/1123362164794148201/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=1123362164794148201' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1123362164794148201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1123362164794148201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/02/i-znowu-nie-wiem-czy-chc-uciekac-czy.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-4342327866434689653</id><published>2008-02-16T17:15:00.003+01:00</published><updated>2008-02-19T22:57:30.004+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Kiedy tylko odważe się być szczęśliwa pryska czar. Po raz kolejny przkonuję sie że magia nie istnieje a każdy pocałowany książe okazuje sie żabą. Pytam Boga a odpowiada mi Wąż. A właściwie który to który? Nie dla mnie ten świat, ja tu zupełnie nie pasuje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-4342327866434689653?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/4342327866434689653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=4342327866434689653' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/4342327866434689653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/4342327866434689653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/02/kiedy-tylko-odwae-si-by-szczliwa-pryska.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-4998402799814603287</id><published>2008-02-15T23:00:00.001+01:00</published><updated>2008-03-25T15:36:58.796+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(51, 255, 51);"&gt;niespodzianka, błę&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 255, 51);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;K&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 255, 51);"&gt;itna noc, zawiedzione oczekiwania, niesp&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 255, 51);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;O&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 255, 51);"&gt;dziewany rozwój wydarzeń, marzenie nie do spełnienia, oschłość ser&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 255, 51);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;C&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 255, 51);"&gt;a, drżenie duszy, nowa nadzieja, c&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 255, 51);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;H&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 255, 51);"&gt;wilowa pieszczota, zagubienie, skradziony poc&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 255, 51);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;A&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 255, 51);"&gt;łunek, chęc ucieczki, powrót, siła ra&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 255, 51);"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 255, 51);"&gt;ion, oparcie, odrzucenie, tęsknota, nieistotne szczegóły, łaknienie czułości, spokojny sen, horyzont&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-4998402799814603287?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/4998402799814603287/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=4998402799814603287' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/4998402799814603287'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/4998402799814603287'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/02/niespodzianka-b-k-itna-noc-zawiedzione.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-1077370702242833161</id><published>2008-02-13T13:16:00.002+01:00</published><updated>2008-02-13T13:18:50.469+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>A może normlane nie znaczy złe? Nie wiem, ale szukam. Nic jeszcze nie wiem, ale jestem coraz bliżej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z całego pudełka kredek wyjmuje tą najżółtszą, najbardziej słoneczną. Mam zamiar teraz wszystko nią rysować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Normalne nie jest złe?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-1077370702242833161?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/1077370702242833161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=1077370702242833161' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1077370702242833161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1077370702242833161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/02/moe-normlane-nie-znaczy-ze-nie-wiem-ale.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-5288322092047969443</id><published>2008-01-23T00:50:00.002+01:00</published><updated>2008-02-19T22:53:51.086+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Scire et tacere. O niektórych rzeczach lepiej jest nie mówić. Księżniczka wie o tym, dlatego rano wyjmuje spod sterty pierzyn maleńkie ziarnka grochu. Czasem jednego poranka znajduje  ich kilka. Wszystkie wyrzuca, czasami tylko chowa niektóre do swojej szkatułki, jednak te jeszcze bardziej niektóre moga leżec tam miesiącami nawet latami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: georgia;" align="justify"&gt;Dzisiaj rano księzniczka nie znalazła ziarnka grochu, a gotowa była przyznać że coś niemiłosiernie ja w nocy uwierało. Zdziwiona bardzo iz nic ją nie boli nie dawala za wygrana i powzieła zamiar teatralnego zaszlochania nad brudnym czajnikiem. Ale i to jej nie szło. Westchneła więc malancholijni-eterycznie i porzuciła przyziemną czynnośc parzenia kawy. Usiadła na stołku i niczym prawdziwa Ananke poczeła ważyć losy świata. Mysli jej były iście paraboliczne, niemalże tak bardzo jak jej życie. Te pandemoniczne przeplatały sie z tymi słodkimi.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-5288322092047969443?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/5288322092047969443/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=5288322092047969443' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/5288322092047969443'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/5288322092047969443'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/01/scire-et-tacere.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-8502824241302957280</id><published>2008-01-07T00:22:00.000+01:00</published><updated>2008-01-10T23:10:18.451+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;strong&gt;"NEVER TRUST ANYONE ESPECIALLY THE PEOPLE YOU ADMIRE. THOSE ARE THE ONES WHO  WILL MAKE YOU SUFFER THE WORST BLOWS"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-8502824241302957280?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/8502824241302957280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=8502824241302957280' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/8502824241302957280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/8502824241302957280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2008/01/never-trust-anyone-especially-people.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-1407728788534906115</id><published>2007-12-29T02:52:00.000+01:00</published><updated>2008-01-05T23:40:14.442+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;strong&gt;"Lalka jest senna i blada jak płótno,&lt;br /&gt;Siedzi sama pod stołem, tak jej smutno, tak smutno.&lt;br /&gt;Za oknem jest na pewno zgarbiony człowieczek&lt;br /&gt;I koszyk ma pełen cieniutkich szpileczek.&lt;br /&gt;Wtyka je w szpary murów, aż lecą pyłki tynku,&lt;br /&gt;Nie ma miłosierdzia i nie ma odpoczynku.&lt;br /&gt;Krysia, jak tylko wróci, wyjdzie na ganek z bacikiem.&lt;br /&gt;I może wtedy człowieczek przepadnie z płaczem i krzykiem"&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-1407728788534906115?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/1407728788534906115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=1407728788534906115' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1407728788534906115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1407728788534906115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2007/12/lalka-jest-senna-i-blada-jak-ptno.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-1256820067496343996</id><published>2007-12-14T19:50:00.001+01:00</published><updated>2007-12-14T19:55:13.884+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>teatrzyk jednego aktora&lt;br /&gt;naciagasz na dłoń szmacianą pacynke&lt;br /&gt;dajesz jej życie&lt;br /&gt;życie?&lt;br /&gt;wprawiasz ją w ruch&lt;br /&gt;między gałganki jej głowy wkładasz swoje myśli&lt;br /&gt;w jej martwe usta sączysz jad swoich słów&lt;br /&gt;jej serduszko z waty podskakuje w rytm twoich fantazji&lt;br /&gt;głupi rekwizyt&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-1256820067496343996?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/1256820067496343996/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=1256820067496343996' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1256820067496343996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1256820067496343996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2007/12/teatrzyk-jednego-aktora-naciagasz-na-do.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-3230554830625976494</id><published>2007-12-11T17:36:00.000+01:00</published><updated>2008-01-26T23:29:33.158+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_cN6fYqzo6kQ/R1689amMrzI/AAAAAAAAAAM/OdqsBpcv-GA/s1600-h/Zuzia.JPG"&gt;&lt;img src="http://bp1.blogger.com/_cN6fYqzo6kQ/R1689amMrzI/AAAAAAAAAAM/OdqsBpcv-GA/s320/Zuzia.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5142755587801263922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-3230554830625976494?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/3230554830625976494/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=3230554830625976494' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/3230554830625976494'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/3230554830625976494'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2007/12/blog-post.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_cN6fYqzo6kQ/R1689amMrzI/AAAAAAAAAAM/OdqsBpcv-GA/s72-c/Zuzia.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-1020367769218686093</id><published>2007-12-08T06:04:00.000+01:00</published><updated>2007-12-14T19:49:25.728+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Samotność.Wśród grobowej ciszy biblioteki.Wśród zapachu papieru, zapachu od dawna martwych wzruszeń, zamazanych i pożółkłych ze starości kart pamięci. Wdycham smród literackiej smierci i minionych epok, smutnych jak stare zdjęcie uśmiechniętych ludzi, których dawno ziemia już nie nosi ale pochłoneła ich w swe czarne trzewia...i dzis zdaje sie to takie zwykłe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Normalna kolej rzeczy, noc po dniu, dzień po nocy, ból po radości. jakby nigdy nie było9 rozpaczy, na nikogo nie spadłaby groza, nie wypełnianoby smutnej powinności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmierć-obrazek stary lub nowy, wciąz ta sama rama, słodki zapach, niewinny kwiat, lakierowane drewno, żreć, chlać wóde, zdeptać by być zdeptanym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cięzkie mam oczy, ukryty smutek noszą. Cisza, cisza, wielka cisza.Nie umiem dziś mówić, nie słyszę, pochlaniam mrok umierając w świetle. Senność przychodzi i odchodzi. chwila nadziei a potem...zwykły dzień. Pryska czar. Znów umiera Julia, znów kazdy potwór na tej ziemi otrzymuje swoją porcje miłości. "CMENTARZE SĄ PEŁNE KOCHANKÓW"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiesz ile złej krwi toczy moje żyły. Nawet szczur nie hałasuje w koszu na suchy chleb. wciąz smutne historie, straty nie do odrobienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tylko zimna ciemna noc. Znów ląduje na planecie zapomnianej, na krańcu kosmosu. Tu nie dochodzi głos absolutu. tu nie ma życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brudna krew przyjeła komunie alkoholu, sacrum zmieszało sie z profanum&lt;br /&gt;- urwali skrzydła i każą latać???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieplej, coraz cieplej. Czas sie cofa daleko, daleko...Znów umieram jako bohaterka jednej nocy i znów otwieram oczy by lepiej przyjżec sie tej ochydzie. To ty chciałeś mnie zabić czy to ja chciałam żebyś mnie zabił? Nie pamiętam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ćma nigdy nie ucieka ze swej niewoli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tylko zimny ciemny poranek. Odkrywam że magia nie istnieje. Nie ma znaczenia którą stroną ulicy chodzę. Lewa czy prawa, a może do połowy prawa a potem lewa. Nie ma to znaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tylko zimny ciemny dzień. siedze w pokoju pana Kaziemierza. Nie ma go. Płyną minuty których nikt mi nie zwróci. Nikt z nikim nie rozlicza sie na godziny, sekundy. Słoiki jakies tu stoją a w jednym z nich pyłek kwiatowy. pokarało mnie za ciekawośc i dostałam imadłem w głowe. Pyłek kwiatowy...jakie to eteryczne. Szkoda że nie ma tu Calineczki, mogłabym ją zdeptać albo zmiażdżyć imadłem.nienawidzę tej szmaty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-1020367769218686093?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/1020367769218686093/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=1020367769218686093' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1020367769218686093'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1020367769218686093'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2007/12/samotno.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-7907003341893258928</id><published>2007-07-19T10:34:00.000+02:00</published><updated>2008-01-06T00:35:09.325+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>To było wczoraj czy przedwczoraj? A może tydzień temu? Pół roku temu, chyba rok... Flashback z otchłani. Pasożytniczy Bóg rozgryzł mój nadgarstek i ssał ze mnie krew aż stałam sie blada jak papierek. Chciałam wtedy ulecieć ale nie pozwolono mi. Wróciłam. Zawsze wracam.&lt;br /&gt;butelki&lt;br /&gt;i kieliszki i talerze&lt;br /&gt;bukiety kwiatów - rozpaczliwa samotność więdnie krzycząc pożółkłą szarością wprost do mojego serca&lt;br /&gt;wiszę na krzyżu&lt;br /&gt;chrystusowa padlina która dławi was krzykiem&lt;br /&gt;nienawidzi...&lt;br /&gt;chce wsadzić palce w wasze oczy, rozpruć wam bebechy, ciagnąc wasze flaki po ziemi&lt;br /&gt;NIENAWIDZĘ WAS!!!&lt;br /&gt;co z tego małe ludziki?&lt;br /&gt;moje truchło zbiera wasze łzy i pyta -&lt;br /&gt;co to za świat, co za przestrzeń, który czas?&lt;br /&gt;gdzie miłośc jest złem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"kochają swojego pasożytniczego boga a jednak ukrzyżują mnie"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-7907003341893258928?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/7907003341893258928/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=7907003341893258928' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/7907003341893258928'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/7907003341893258928'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2007/07/to-byo-wczoraj-czy-przedwczoraj-moe.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-6268815618406891471</id><published>2007-05-15T08:05:00.000+02:00</published><updated>2007-12-14T17:07:37.673+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>słyszysz huk miasta w oddali? chcesz stać sie jego częścią, ogniwem w łańcuchu głupoty i pustki? ja nie. stoje więc na krańcu świata przed własna przepaścią, dziurą w duszy, czeluscią czarnego grobu...&lt;br /&gt;jak długo można koić zmysły wciągając błękitosrebrny dym głęboko w płuca? jak długo mozna odsuwac od siebie krwawe szczątki fantomu wszechszczęścia , który rozpadł sie i nie powstanie juz nigdy? jak długo mozna karmic sie iluzjami, osuszać palące łzy tymi strzepkami iluzorycznego spokoju?&lt;br /&gt;nie ma słońca, jest tylko cień...&lt;br /&gt;dusza moja opływa mrokiem, a ja znów udaję że widze blask słoneczny i że nie wypala on mi wnętrzności, nie wysusza kości na popiół, nie rozdziera duszy potokiem stłumionego krzyku, chłonącej niczym czarna dziura pustki, zwierzęcej tęsknoty i żalu za wszystko do wszystkiego.&lt;br /&gt;moje dni skończyły sie dawno temu...moje noce przekształciły sie w bramy piekieł&lt;br /&gt;nie ma juz nic...nic...nie mam mnie...umarłam tak dawno że nawet nie pamietam jak wyglądało moje zycie...&lt;br /&gt;więc jak długo będe stac nad ta przepaścią? wyroki ananke sa nieodwracalne...&lt;br /&gt;nie będzie mi nigdy dane ożyc na nowo.na wieki jestem potępiona&lt;br /&gt;a więc?&lt;br /&gt;"baby, don't fear the reaper&lt;br /&gt;romeo and juliet are together in eternity"&lt;br /&gt;lecz moja wieczność mineła&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-6268815618406891471?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/6268815618406891471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=6268815618406891471' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/6268815618406891471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/6268815618406891471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2007/05/syszysz-huk-miasta-w-oddali-chcesz-sta.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-337856284365800932</id><published>2007-03-19T20:34:00.000+01:00</published><updated>2007-12-17T22:21:05.577+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Puste, puste zamczysko.Księżniczka nudzi &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;się&lt;/span&gt; w samotności, jest senna, jest blada, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;wogóle&lt;/span&gt; źle &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;dziś&lt;/span&gt; wygląda. Wcale nie ma zamiaru opuszczać swojej Bezsennej Wieży. Marzy...Chłód wkrada &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;sie&lt;/span&gt; przez okno. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;Księżniczka&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;marźnie&lt;/span&gt; więc w samotności. Kokosowe Cukierki, które na wpół potajemnie dostarcza jej Zielony Duszek &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;już&lt;/span&gt; dawno przestały działać. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;Księżniczka&lt;/span&gt; nie chce więcej. Boi &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;się&lt;/span&gt; , że &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;zżyga&lt;/span&gt; swoje życie. ale wieczorem...któż wie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;Ktoś&lt;/span&gt; z wizyta ma &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;przyjechać&lt;/span&gt; późnym popołudniem. księżniczka &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;sie&lt;/span&gt; dąsa. Nie będzie dla niego czesać &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;sie&lt;/span&gt; i malować, nie będzie &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;sie&lt;/span&gt; stroić. Fi &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;donc&lt;/span&gt;! Niedoczekanie. Patrzy więc tęsknie za okno i zastanawia &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;sie&lt;/span&gt; co &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;zrobic&lt;/span&gt; z ta wiecznością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znów za są &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_18"&gt;krnąbrność&lt;/span&gt; Księżniczka spędza dzień w Bezsennej &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_19"&gt;Wieży&lt;/span&gt;. Ach! Gdyby mogła ich &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_20"&gt;wszystkich ściąc&lt;/span&gt;! Wszystkich! Prawie co do jednego, tych rycerzy blaszanych,tych giermków mazgai, te dwórki bezrozumne, wiejskie baby brzydkie i czerstwe, te duszki zielone i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_21"&gt;innych&lt;/span&gt; kolorów, te głupie dziewice co życia nie znają, te elfy wstrętne co swymi wyłupiastymi gałami wpatrywać &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;sie&lt;/span&gt; w jej dusze próbują. Och, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_23"&gt;ściełaby&lt;/span&gt; ich prawie wszystkich!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale cóż to za gafa byłaby towarzyska, co za nietakt i niegrzeczność po której tylko niesmak by pozostał i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_24"&gt;samotność&lt;/span&gt; jeszcze większa...Nawet &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_25"&gt;trefniś&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_26"&gt;Księżniczki&lt;/span&gt; dziś nie bawi...A wczoraj cóż to za pyszna zabawa była. Bez nic, bez nich wszystkich, parszywych nikczemników. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_27"&gt;Księżniczka&lt;/span&gt; rada do karczmy zawitać była. A tam cóż...piwo złote i zielone, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_28"&gt;cygarety&lt;/span&gt; smaczne i mniej smaczne, tłum minstreli zdolnych i tych mniej zdolnych. Wojowie dzielni &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_29"&gt;księżniczke&lt;/span&gt; zabawiali, coraz to inszy do jej zacnej ławy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_30"&gt;sie&lt;/span&gt; przysiadał a &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_31"&gt;wieśniactwo&lt;/span&gt; ściany &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_32"&gt;podpierawszy&lt;/span&gt; śliniło &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_33"&gt;sie&lt;/span&gt; na widok Księżniczki i jej pysznej zabawy. Ach działo &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_34"&gt;sie&lt;/span&gt;, działo. I pieśni ś&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_35"&gt;piewano&lt;/span&gt; na cześć słodkiej K&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_36"&gt;siężniczki&lt;/span&gt;. Tańce, muzyka i radość brzęcząca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś? Mrok otulił drzewa w lesie, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_37"&gt;księżyc&lt;/span&gt; przyniósł szyderczy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_38"&gt;uśmiech&lt;/span&gt;, chłód wpełza między włosy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_39"&gt;Księzniczki&lt;/span&gt;. A ta łzy nawet nie utoczy bo tak wielka pustka w niej &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_40"&gt;drzemie&lt;/span&gt;. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_41"&gt;Więc&lt;/span&gt; spać znów jej samej przyjdzie w samotnym łożu, na planecie, dalekiej, zapomnianej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-337856284365800932?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/337856284365800932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=337856284365800932' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/337856284365800932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/337856284365800932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2007/03/puste-puste-zamczysko.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6073003430870351063.post-1233749938352997919</id><published>2006-06-11T19:16:00.000+02:00</published><updated>2007-12-14T17:04:31.800+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;strong&gt;"Never trust anyone, especially the people you admire. Those are the ones who will make you suffer the worst blows"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;the Shadow of the Wind&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;a jakże im nie ufać???&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6073003430870351063-1233749938352997919?l=likantropea.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://likantropea.blogspot.com/feeds/1233749938352997919/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6073003430870351063&amp;postID=1233749938352997919' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1233749938352997919'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6073003430870351063/posts/default/1233749938352997919'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likantropea.blogspot.com/2006/06/never-trust-anyone-especially-people.html' title=''/><author><name>Likantropea</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13873859723785601026</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
